W dobie postępującej cyfryzacji i intensywnego rozwoju technologicznego coraz częściej mamy dostęp do narzędzi, które są znacznym ułatwieniem w naszej codziennej pracy. Wśród nich sporą grupę stanowią te, służące do automatycznej korekty tekstu. Jak działają i jakie błędy przy ich pomocy możemy wychwycić? Przeczytajcie!

Z różnego rodzaju aplikacjami służącymi do automatycznej korekty tekstów w języku polskim spotykamy się już od jakiegoś czasu. Zdania na ich temat są jednak podzielone – jedni chętnie z nich korzystają, traktując je jako duże ułatwienie swojej codziennej pracy, podczas gdy inni oceniają je negatywnie – zarzucają im niedokładność, nieintuicyjność czy „maszynowe” wprowadzanie zmian.

Sprawdzamy narzędzia do sprawdzania pisowni

Przyjrzyjmy się bliżej najpopularniejszym tego typu narzędziom. Sprawdźmy ich działanie na przykładzie krótkiego akapitu tekstu:

Wyobraźmy se, że nasz firma zyskuje ogromne sukces w necie. Publikowane treść cieszą się niebotyczną popularnością, zaangażowanie odbiorców szybuje w górę, a wskaźnik konwersji pozwala wyprofilować koszty reklamowe, dając więcej kasy. Brzmi git, prawda? Spróbujmy więc spojrzeć na tą kwestię oczyma odbiorcy. Dokonywując e-zakupów zwracamy wagę nie tylko na to, jak produkt prezentują się na zdjęciach, jak i ku jego szczegółowemu opisowi.

Wyobraźmy sobie, że jest to fragment artykuły, który chcemy opublikować na blogu swojej firmy. Co należałoby w nim poprawić?

  1. „Wyobraźmy se (…)”; „w necie” – to błędy stylistyczne. O ile formy „se” i „net” mogą wystąpić w potocznym (zwłaszcza mówionym) rejestrze polszczyzny, o tyle w tekstach oficjalnych powinny być zastąpione poprawnym „Wyobraźmy sobie” i neutralnym „w Internecie”.
  2. „Publikowane treść cieszą się (…)” – to błąd składniowy, czyli po pierwsze, niedopasowanie liczby podmiotu do formy, w której występuje orzeczenie, a po drugie, błędnej odmianie przydawki określającej rzeczownik.
  3. „Niebotyczna popularność”, „szybuje w górę”, „więcej kasy”, „git” czy „oczyma” to również błędy stylistyczne.
  4. „Spojrzeć na tą kwestię” to oczywisty błąd fleksyjny.
  5. „Dokonywując” to niepoprawna słowotwórczo forma imiesłowu współczesnego, która powinna być dodatkowo oddzielona przecinkiem od reszty zdania.
  6. „Zwracamy wagę” to błąd w zakresie łączliwości wyrazów – można „zwracać uwagę” lub „przywiązywać wagę”.
  7. „(…) produkt prezentują się (…)” – kolejna usterka składniowa polegająca na niedopasowaniu odmiany podmiotu do gramatycznej postaci orzeczenia.
  8. „Nie tylko (…), jak i” to niepoprawna forma tzw. spójnika skorelowanego. Wzorcowo powinno to brzmieć albo „nie tylko (…), lecz także”, albo „zarówno (…), jak i”.
  9. „Zwracać uwagę ku” – to oczywista pomyłka składniowa, tj. wybór nieodpowiedniego przyimka.

Podsumowując, po wszystkich poprawkach akapit ten powinien wyglądać następująco:

Wyobraźmy sobie, że nasza firma odnosi ogromny sukces w Internecie. Publikowane treści cieszą się dużą popularnością, zaangażowanie odbiorców rośnie, a wskaźnik konwersji pozwala zoptymalizować koszty reklamowe i zwiększyć nasze zyski. Brzmi dobrze, prawda? Spróbujmy więc spojrzeć na tę kwestię oczami czytelnika. Dokonując e-zakupów, zwracamy uwagę nie tylko na to, jak produkt prezentuje się na zdjęciach, lecz także na jego szczegółowy opis.

Zobaczmy, jak z zadaniem tym poradziły sobie aplikacje do korekty tekstu.

Korekta w MS Word

Jak widać, aplikacja ta nie poradziła sobie z tym zadaniem najlepiej – wyłapała zaledwie dwie pomyłki, zupełnie ignorując pozostałe!

 

LanguageTool

Jest to jedno z popularniejszych narzędzi do korekty obsługujące wiele różnych języków, w tym, rzecz jasna, język polski. Warto zaznaczyć, że Polacy mają swój udział w jego tworzeniu. Brzmi nieźle, sprawdźmy więc, jak wypadło ono w naszym teście.

Właściwie jest niewiele lepiej niż standardowy edytor w Wordzie. Aplikacja wskazała jeden błąd fleksyjny; zwróciła też uwagę na formę „e-zakupów”, którą możemy potraktować jako dopuszczalny neologizm słowotwórczy.

 

iKorektor

Polskie narzędzie, które, o ile się nie mylimy, powstało pierwotnie jako praca dyplomowa. Działa ono jedynie na poziomie przeglądarki, a za jego pomocą można sprawdzić pisany lub wklejony tekst.

Sprawdzenie tekstu przy pomocy tego narzędzia dało podobne efekty – iKorektor również rozpoznał jedynie jeden błąd i zwrócił uwagę na formę „e-zakupy”.

 

Ortograf

Narzędzie to bazuje na silniku LanguageToola, więc spodziewamy się identycznych wyników.

Nie myliliśmy się – jeden rozpoznany błąd.

 

Zecerka

To narzędzie wprawdzie nie służy do sprawdzania poprawności językowej, ale zdecydowaliśmy, że warto je sprawdzić pod kątem uporania się z błędami edytorskimi.

I, jak widać, nie jest źle! Zecerka świetnie poradziła sobie z kilkoma błędami edytorskimi!

 

KorektorOnline.pl

Podobny wynik – jeden rozpoznany błąd.

 

Korekta w GoogleDocs

To narzędzie, podobnie jak korekta w Wordzie, poprawnie rozpoznało błędną formę imiesłowu. Zwróciło też uwagę na łączliwość „zwracać wagę”.

 

Wprawdzie nasz minitest pokazał, że aplikacje te nie sprawdzają się w przypadku rozpoznawania nietypowych błędów, jednak w przypadku oczywistych pomyłek (jak np. rażące usterki ortograficzne czy brak przecinka w prostych konstrukcjach składniowych) radzą sobie całkiem nieźle. Można sobie jednak zadać pytanie, czy to wystarczy? My jesteśmy przekonani, że obecny stan badań nad sztuczną inteligencją pozwala stworzyć narzędzie, które zrobi to lepiej, a co za tym idzie, spełni oczekiwania użytkowników i będzie znaczącym wsparciem przy codziennej pracy nad tekstem.


Dodaj komentarz