Spróbujcie sięgnąć pamięcią do czasów lekcji języka polskiego w szkole i przypomnijcie sobie, jakie uwagi widzieliście na marginesach swoich prac. W przypadku dyktand sprawa jest jasna – tu pogrom siały adnotacje: „ort.” i „int.”, a co z wypracowaniami? Czy na Waszych marginesach pojawiło się coś więcej niż „styl.”, ewentualne „bł.”?

Jeśli tak, to zapewne ten tekst będzie dla Was tylko przypomnieniem i uporządkowaniem wiedzy, którą już macie. Jeśli nie, to lepiej przeczytajcie go uważnie, bo informacje w nim zawarte może nie zrewolucjonizują Waszego życia na taką skalę, jak odkrycia NASA, ale na pewno zmienią Wasze postrzeganie tekstów (i błędów), z którymi spotykacie się na co dzień.

Jak powstają błędy?

Zacznijmy od początku, tj. spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, jak to jest, że w języku część rzeczy jest poprawna, a część nie. Decyduje o tym norma językowa, czyli, naukowo ujmując, zbiór elementów językowych, które są w pewnym czasie uznane przez jakąś społeczność za wzorcowe, poprawne albo co najmniej dopuszczalne. To teraz po ludzku. Po pierwsze, co zawiera się w tym „zbiorze elementów językowych”? Jest to wszystko to, co jest nam technicznie potrzebne do tego, by pisać, mówić i tworzyć teksty. Będą to więc, np. zasady ortografii i interpunkcji, zasób polskich wyrazów wraz z ich znaczeniami i wzorcami odmiany czy sposoby łączenia wyrazów w zdania. Po drugie, dlaczego powiedzieliśmy, że społeczność może uznać ten zbiór za „wzorcowy, poprawny albo co najmniej dopuszczalny”? Powód jest prosty i wszyscy, przynajmniej intuicyjnie, jesteśmy w stanie go wskazać. W języku istnieją dwie normy: wzorcowa (oficjalna), której powinniśmy przestrzegać w oficjalnej komunikacji, i użytkowa (nieoficjalna), po którą śmiało możemy sięgać w prywatnych rozmowach. Przykład? Jeśli w rozmowie nieoficjalnej możemy powiedzieć, że wysyłamy SMS-a, to w rozmowie oficjalnej powinniśmy powiedzieć, że wysyłamy SMS.

Skoro wiemy już, że istnieje coś takiego, jak norma językowa (a właściwie dwie normy!), dalej wydawać by się mogło, że jest już prosto. Logika nakazuje stwierdzić, że jeśli naruszamy normę, to popełniamy błąd, jednak nie zawsze tak jest. Tutaj znowu odwołajmy się do przykładu. Wyobraźmy sobie, że prowadzimy zupełnie prywatną rozmowę, np. na Messengerze. Wysyłamy znajomemu link do ulubionej piosenki, a on nam na to: Dzienkujem. Czy popełnił błąd? To zależy. Jeśli wiedział, że poprawny zapis to dziękuję i zupełnie świadomie zdecydował się napisać dzienkujem – nie. Jeśli zaś nie wiedział, jak bezbłędnie zapisać to słowo – tak. Inaczej rzecz ujmując: błędy językowe popełniamy tylko wtedy, gdy dopuszczamy się nieświadomego odstępstwa od obowiązującej w danym czasie normy językowej. Znamy już teorię, przejdźmy więc do konkretów, tj. do tego, jakie błędy możemy popełnić.

Pisz do mnie brzydko

Mowa tutaj oczywiście o błędach zapisu, czyli ortograficznych i interpunkcyjnych. Przyjrzyjmy się im bliżej, tj. spróbujmy wskazać, na czym dokładnie polegają.

Błędy ortograficzne możemy roboczo podzielić na dwa rodzaje – podstawowe i zaawansowane. Do podstawowych zaliczymy te związane z użyciem niewłaściwych liter i połączeń literowych, np. ktury, zam. który, czmyhnąć, zam. czmychnąć czy mrzawka, zam. mżawka. Usterek zaawansowanych jest więcej i mogą one być związane po pierwsze, z pisownią łączną i rozdzielną oraz użyciem łącznika (np. na codzień, zam. na co dzień, lekarz-chirurg, zam. lekarz chirurg), po drugie, z pisownią wielką i małą literą (np. w miniony Poniedziałek, przecier z Czerwonych Pomidorów).

Błędy interpunkcyjne popełniamy natomiast wtedy, gdy nie stawiamy znaku interpunkcyjnego tam, gdzie powinien się znaleźć, gdy stawiamy go tam, gdzie nie powinno go być oraz gdy wybieramy błędny znak.

Uwaga, „system error”

Kolejnym rodzajem błędów językowych są tzw. błędy systemowe. Dzielimy je na trzy rodzaje: gramatyczne, leksykalne i fonetyczne. Zacznijmy od najprostszych z nich, czyli fonetycznych. Ich nie będziemy dłużej omawiać, ponieważ związane są z poprawną wymową, a co za tym idzie możemy je popełnić tylko wtedy, gdy mówimy.

Zdecydowanie bardziej skomplikowane są błędy gramatyczne. Aby dobrze zrozumieć ich istotę, warto zacząć od uświadomienia sobie, jak działa polska gramatyka, a działa ona (w teorii) bardzo prosto – mamy słowa, słowa się odmieniają, a odmieniając je we właściwy sposób, tworzymy zdania. W konsekwencji wyróżniamy dwa rodzaje błędów gramatycznych:

1) związane z odmianą (fleksyjne) – możemy je popełnić wtedy, gdy:

  • wybieramy niewłaściwą postać wyrazu (np. przekonywujący, zam. przekonujący/przekonywający),
  • wybieramy niewłaściwy wzorzec odmiany (np. bardziej wysoki, zam. wyższy),
  • wybieramy niewłaściwą końcówkę (np. umią, zam. umieją),
  • odmieniamy wyraz nieodmienny (np. kubek kakaa, zam. kubek kakao),
  • nie odmieniamy wyrazu, który się odmienia (np. państwo Nowak, zam. państwo Nowakowie).

2) związane z budową zdań (składniowe) – polegają one na:

  • usterkach w zakresie związku zgody (np. do pokoju wszedł Adam i Piotr, zam. do pokoju weszli Adam i Piotr),
  • usterkach w zakresie związku rządu (np. używać dobrą szminkę, zam. używać dobrej szminki),
  • niepoprawnych skrótach składniowych (np. przed i po obiedzie, zam. przed obiadem i po nim),
  • błędnym użyciu imiesłowów (np. Idąc do szkoły, potrącił go samochód, zam. Gdy szedł do szkoły, potrącił go samochód).

Błędami gramatycznymi są również błędy leksykalne. Dotyczą one wszelkich nieprawidłowości związanych z użyciem zasobu słów i związków wyrazowych. Możemy je więc popełnić wtedy, gdy używamy wyrazu w niewłaściwym znaczeniu lub mylimy jego znaczenie (np. gdy mówimy o efektownej, a nie efektywnej pracy). Błędami leksykalnymi są również wszystkie „masła maślane” (np. cofnąć się do tyłu, kontynuować dalej, całkowicie zlikwidować), wyrazy modne (np. strona internetowa dedykowana produktowi czy kultowy serial) oraz usterki frazeologiczne (np. ciężki orzech do zgryzienia, zam. twardy orzech do zgryzienia czy iść po najmniejszej linii oporu, zam. iść po linii najmniejszego oporu).

W (nie) najlepszym stylu

Do usterek językowych zalicza się również błędy stylistyczne. Popełniamy je wtedy, gdy w tworzonej przez siebie wypowiedzi mieszamy style, czyli np. w oficjalnym liście używamy słowa facet, zam. mężczyzna i odwrotnie – gdy w prywatnej rozmowie informujemy o tym, że idziemy konsumować obiad.


Dodaj komentarz